PL EN
ok
YouTube Facebook
twitter instagram

Metal Hammer 5/2021

KRUK & WOJTEK CUGOWSKI, MYLES KENNEDY, HELLOWEEN, DON AIREY, KORPIKLAANI, GRETA VAN FLEET, SUZI QUATRO, THE CROWN, WHILE SHE SLEEPS, BODOM AFTER MIDNIGHT, HELLRIPPER, LAS TRUMIEN, STARGAZER, AUTARKH, TOMAHAWK, CORRUPTION, CHAINSWORD, DAMNABLE, NEKROMANTHEON, LG PETROV, VARMIA
 

Metal Hammer 5/2021

SPIS TREŚCI

ZGRZYT 3
HARD FAX 4
KRUK & WOJTEK CUGOWSKI 6
MYLES KENNEDY 10
HELLOWEEN 12
DON AIREY 14
KORPIKLAANI 16
GRETA VAN FLEET 18
SUZI QUATRO 20
THE CROWN 22
WHILE SHE SLEEPS 24
BODOM AFTER MIDNIGHT 26
HELLRIPPER 28
LAS TRUMIEN 30
NA ZACHÓD OD METALU 32
STARGAZER 41
AUTARKH 42
TOMAHAWK 44
CORRUPTION 46
CHAINSWORD 48
DAMNABLE 50
NEKROMANTHEON 52
LG PETROV 54
VARMIA 56
ALBUM MIESIĄCA 58
RECENZJE 59
ZA PROGIEM 64
EPICENTRUM 65
BOOK ZAPŁAĆ 66
ZAFOCENI 67
ODGRUZOWANI 68
KONCERTY W CZASACH ZARAZY 69
DIE YOUNG 70

 

ZGRZYT

Black metal, stoner i hard rock...

… mają się w naszym kraju bardzo dobrze. Choć, z tych trzech gatunków to hard rock może liczyć na największy komercyjny sukces. Dlaczego? Może dlatego, że na takim klasycznym rocku spod znaku Deep Purple, Budgie czy Black Sabbath wychowały się całe pokolenia fanów i to one, wciąż, „czują miętę” do tej muzyki?

W tym numerze z okładki spoglądają na Was; Wojtek Cugowski i Piotr Brzychcy – owszem, znakomici muzycy ale przede wszystkim – maniakalni wręcz fani hard rocka. Wiem, co mówię bo przegadałem z nimi dziesiątki, jeśli nie setki godzin właśnie o TEJ muzyce! Przyznam, że Wojtek imponuje mi swoją wiedzą na temat klasycznego rocka – cytuje wypowiedzi, przytacza daty, składy, ba, nawet na zawołanie śpiewa fragmenty utworów! Z kolei z Piotrkiem przesłuchaliśmy wspólnie mnóstwo płyt i byliśmy na niezliczonej ilości koncertów. Łączy nas jeszcze jedno, bardzo ważne wydarzenie – choć wówczas się nie znaliśmy – to wszyscy trzej uczestniczyliśmy w pamiętnym koncercie Deep Purple (MK II) w Zabrzu 1993 roku. Dlaczego o tym piszę? Bo chciałbym podkreślić, że to właśnie z tej pasji do muzyki zrodziło się najpierw porozumienie, potem przyjaźń a w końcu muzyka, którą Piotr i Wojtek uwięzili na albumie „Be There”... Nie wiem dlaczego ale widzę w tym momencie ręce zaklęte nad szklaną kulą. Zupełnie jak te, z okładki albumu „Slaves & Masters” Deep Purple. Na „Be There” dzieje się podobna magia – pasja, talenty i coś nieuchwytnego – połączone ze sobą, dały nam muzykę, której nigdy nie zapomnimy.

Darek Świtała

 

ALBUM MIESIĄCA

 KRUK I WOJTEK CUGOWSKI

„Be There”

(Metal Mind Productions)

Czego możemy oczekiwać z połączenia sił takich muzycznych gigantów, polskiej sceny hard rockowej jak zespół Kruk i Wojtek Cugowski? Odpowiedź - albumu, który swoim kunsztem, nastrojem, hard rockową energią, melodyjnością, pasją w każdym zagranym i zaśpiewanym dźwięku, powoduje przysłowiowe ciary i wzbudza piękne emocje, których jest na nim całe mnóstwo.

„Rat Race” - utwór jest jak tytułowy uczestnik wyścigu szczurów, w szaleńczym pędzie, bez chwili wytchnienia. Refren, który już po pierwszym przesłuchaniu wybrzmiewa w głowie i na długo w niej pozostaje.

„Hungry For Revenge” - klimatyczne organy Hammonda, które dodają ciężaru nie pierwszy i nie ostatni raz na tym albumie. Świetnie wpasowany w całość głos Wojtka, dzięki czemu słychać jak niepowtarzalną barwą dysponuje. Kolejny refren, który nuci się pod nosem, i to już po pierwszym przesłuchaniu. Rasowy hard rock najwyższej próby.

„Prayer Of The Unbeliever (Mother Mary)” - piękna, rozbudowana kompozycja - nostalgiczna, wymowna, pełna uroku, poruszająca, do tego kolejna wysmakowana solówka gitarowa Piotrka. Utwór wciąga swoim nastrojem i chciałoby się żeby trwał dłużej niż te 11 minut. Słychać jak zespół potęguje napięcie i buduje ten niepowtarzalny klimat, który podkreśla żarliwy głos Wojtka.

„Made Of Stone” – stylowa, urywana gitara na początek i marszowy rytm, nadaje niezwykłej motoryki temu utworowi. Wojtek fantastycznie buduje nastrój swoimi wokalnymi partiami. Organy Hammonda to taki dodatkowy generator, który daje tej kompozycji jeszcze większej mocy, a do tego ta gitarowa solówka, pełna rock & rollowego ognia. No i ten gitarowo-hammondowy dialog – dla mnie esencja tej płyty!

„The Invisible Enemy”- pełen dramatyzmu i takiego rockowego wykopu. Na początku przetworzony przez efekt wokal, nadaje mrocznego charakteru. Świetne wokalizy, razem z coraz głośniej wybrzmiewającą gitarą, po prostu zachwycają . Od piątej minuty i dwudziestej sekundy iście „zeppelinowa” wstawka, która nadaje utworowi podniosłości i magii, jakby przywołanej z minionej epoki. Potem Brzychcy gra niczym Blackmore z czasów Rainbow z Dio - ekstatyczna gitarowa solówka to coś nieprawdopodobnego, czuć tu boży palec, który doprowadził gitarzystę do całkowitego zatracenia się. No i ten „Gillanowy” krzyk Cugowskiego na koniec utworu. Ta kompozycja to prawdziwe opus magnum tej płyty!

„Dark Broken Souls”- wjeżdża potężnie wybrzmiewający Hammond i znakomite partie wokalne, co właściwie jest regułą na tej płycie - niewymuszone, bez niepotrzebnej spiny i denerwującej maniery, jak u co niektórych polskich wokalistów hard & heavy młodszego pokolenia. Kolejny raz słychać, że płyta nagrana została prosto z serca, bez oglądania się na muzyczne mody.

„To Those In Power”- Zaśpiew: „Hej !” na początek nadaje buntowniczego charakteru, jakby przeciwstawiania się tym tytułowym ludziom u władzy... Idealnie skrojony do wykonań na żywo, z chóralnym zaśpiewem publiczności. W czwartej minucie zespół zmienia tempo, gitara biegnie trochę w stronę Jimmy Page'a - jest tu taki porywający flow, potęgowany gitarowymi smaczkami Piotrka Brzychcego. Kolejny fantastyczny, rozbudowany numer!

Album wieńczy „Be There (If You Want To)” - urokliwa ballada akustyczna, pozwalająca złapać oddech po zapierającej dech w piersiach muzycznej podróży. Głos Wojtka pięknie buduje nastrój i świetnie współgra z równie nastrojowym, gitarowym podkłademPiotrka. Życzyłbym sobie, żeby takich albumów, powstawało u nas znacznie więcej. I nie mam wątpliwości, że album „Be There” znajdzie swoje miejsce w kanonie polskiego rocka.

Michał Czaplicki