PL EN
ok
YouTube Facebook
twitter instagram

Metal Hammer 9/2021

Jinjer, Mayhem, Fear Factory, King Woman, Vader, A Pale Horse Named Death, Dee Snider, White Ward, Misguided, Wode, Fluisteraars, Studio Raport: Ceti, Nvc, Destruction, Narrenwind, Michał Łapaj, Rage, Michael Schenker 

Metal Hammer 9/2021

SPIS TREŚCI

Zgrzyt 3
Hard Fax 4
Jinjer 6
Mayhem 10
Fear Factory 12
King Woman 14
Vader 16
A Pale Horse Named Death 20
Dee Snider 22
White Ward 24
Misguided 26
Wode 28
Fluisteraars 30
Na Zachód Od Metalu 32
Studio Raport: Ceti 41
Nvc 42
Destruction 44
Narrenwind 46
Michał Łapaj 48
Rage 50
Michael Schenker 52
Recenzje 54
Book Zapłać 62
Za Progiem 64
Zafoceni 66
Odgruzowani 67
Koncerty W Czasach Zarazy 68
Die Young 70

 

ZGRZYT

W Polsce na ekonomicznej emigracji przebywa obecnie wielu Ukraińców. Jakiś czas temu wdałem się w dyskusję o muzyce z przypadkowo spotkanym fanem metalu zza naszej wschodniej granicy. W naszej rozmowie padały kanoniczne nazwy: Black Sabbath, Metallica, Mercyful Fate ale w pewnym momencie kolega zaczął przekonywać mnie do najlepszego zespołu z Ukrainy... Jaki to zespół? – spytałem zaintrygowany. No musisz go poznać, nazywa się Jinjer! - usłyszałem w odpowiedzi. Cóż, ukraiński fan metalu nie zdawał sobie chyba sprawy jak tytaniczną pracę wykonał Jinjer, skoro w Europie jest już bardzo dobrze znany.

Gdy składamy ten numer do druku jest środek wakacji, ale mimo wydawniczej kanikuły udało się nam zebrać dla Was sporo ciekawych materiałów – Peter obszernie opowiedział nam o powstaniu „De Profundis”, uznawanej przez wielu za najlepszą płytę death metalową jaką nagrał kiedykolwiek polski zespół. Dee Snider przekonuje nas, że nie można być za starym na heavy metal, a Sal Abruscato wspomina nieodżałowanego Petera Steele'a. Takich ciekawych historii w środku tego numeru jest wiele więcej!

Darek Świtała

 

ALBUM MIESIĄCA

DOM ZŁY

Śnisz Bory Tak Gęste

(Arcadian Industry)

Na kolejne wydawnictwo Domu Złego czekałem jak na szpilkach i podejrzewam, że nie byłem w tym osamotniony. Debiut z 2017 i o dwa lata młodszy „Rytuał” kolejno podnosiły zespołowi poprzeczkę, przez co oczekiwania względem trzeciej płyty były niemałe, zwłaszcza, że grupa po drodze wymieniła wokalistę na wokalistkę. Wszelkie potencjalne obawy były jednak bezpodstawne – puławska ekipa po raz kolejny udowodniła, że w swojej klasie jest niczym nieokiełzany żywioł. Kompozycje są wielowątkowe i nacechowane szeregiem emocji, idealnie łącząc melodyjność z ciężarem. Riffy w takich numerach jak „Rzeka” czy „Jad” pozostaną w mojej głowie już na zawsze, a to lawirowanie pomiędzy post hc a blackgazem jest tu tak samo efektowne, jak i naturalne. Podobnie jak teksty, które aż chce się zgłębiać, pomimo ich ponurego wydźwięku. Spotkałem się z opiniami, że wokal Ani Truszkowskiej, mimo nieodzownej mocy, potrafi być dla niektórych nieco zbyt jednostajny. I o ile sam bym się nie obraził na jakieś przełamanie schematu (np. trochę klimatycznego „spoken word”?), zupełnie mi ten brak zróżnicowania w jej partiach nie przeszkadza, a wręcz wpisuje się w pewne gatunkowe tradycje, z których Dom Zły niewątpliwie czerpie inspiracje. „Śnisz Bory Tak Gęste” idzie jednak o krok dalej niż klasyczne albumy hc – to opowieść, przy której można wyładować agresję, ale którą można również kontemplować w ciszy i skupieniu. Oba światy zupełnie się tu nie wykluczają i to chyba największa siła tej płyty.

Wojciech Kałuża