PL EN
ok
YouTube Facebook
twitter instagram

Metal Hammer 6/2019

Mystic Festival, Testament, The Mute Gods, Enthroned, Shawn James, Malokarpatan, Frank Carter, Martydod, Ringworm, Voodoo, Lighthouse In Darkness, Rammstein, Vader, Destroyers, Azusa, Spotlights, Bjorn Riis, Epicentrum, Lonely Robot, Bokassa

Metal Hammer 6/2019_1 Metal Hammer 6/2019_2

SPIS TREŚCI

Zgrzyt 3

Hard Fax 4

Mystic Festival 8

Testament 12

The Mute Gods 14

Enthroned 16

Shawn James 19

Malokarpatan 20

Frank Carter 22

Martydod 24

Ringworm 26

Voodoo 28

Lighthouse In Darkness 30

Na Zachód Od Metalu 32

 

Rammstein 69

Vader 65

Destroyers 63

Azusa 61

Spotlights 59

Bjorn Riis 57

Album Miesiąca 56

Recenzje 55

Epicentrum 48

90 Z 90 47

Lonely Robot 45

Bokassa 43

Die Young 41

 

ZGRZYT

Przed nami czas koncertów i festiwali, a tegoroczne lato przyniesie ich jeszcze więcej niż do tej pory. Na tej mapie wydarzeń pojawia się też nowy-stary (bo w odświeżony w imponującej formule) Mystic Festival. Postanowiliśmy go wesprzeć i uhonorować okładką. Dlaczego? Bo pojawia się w Polsce w końcu szansa na prawdziwy rockowo-metalowy, letni festiwal z prawdziwego zdarzenia. Bo dobór artystów jest ciekawy i różnorodny. W końcu bo jest to nasza rodzima, krajowa inicjatywa, której warto kibicować. W ciągu dwóch dni, na kilku scenach, można będzie zobaczyć naprawdę mocny artystyczny zestaw, ale organizatorzy obiecują też inne niespodzianki. Więcej – na stronie ósmej.

A w naszym numerze, podobnie jak na Mystic Festivalu, jest bardzo różnorodnie. Polecamy waszej uwadze wywiady z Enthroned, Vader, Testament, Ringworm ale też Azusa, Bokassa, Frankiem Carterem czy Lighthouse In Darkness. Wszystkie te nazwy warto znać, bo ambitna muzyka będąca dziś w odwrocie, potrzebuje Waszej uwagi jak nigdy dotąd.

Darek Świtała
 

ALBUM MIESIĄCA

 
WHITESNAKE
Flesh & Blood
(Frontiers Records)

Trzynasty studyjny album zespołu, który można równie dobrze określić mianem; David Coverdale’s Whitesnake, gdyż to właśnie wokalista jest głównym kompozytorem repertuaru grupy i nadaje jej muzyczny charakter.

Każda z trzynastu znajdujących się tu kompozycji, prezentuje cały wachlarz rasowych, ciężkich riffów i zapadających w ucho melodii. „Good To See You Again”, „Shut Up & Kiss Me”, to utwory które dzięki prostym i jednocześnie kunsztownym gitarowym zagrywkom, generują mnóstwo energii. Wspomniane „Shut Up & Kiss Me” - przez gitarowe fajerwerki w stylu Vaia - pasowałby do albumu „Slip Of The Toungue”. Bluesowy i jednocześnie rozbrajający takim rock&rollowym luzem „Get Up” , przywodzi mi na myśl twórczość Van Halen z czasów Davida Lee Rotha, a „Always & Forever” to zapadający w pamięć utwór, z tym wypracowanym przez lata, whitesnake’owym, charakterem (najbliżej tej kompozycji do okresu „Slide It In”).

Zresztą Coverdale, bardzo często odwołuje się na tej płycie właśnie do przeszłości. W takim „Gonna Be Alright”, gitary brzmią nieco pod Page’a, jest też stylowa bluesowa solówka i wyśmienity riff przewodni. Utwór pełen smaczków, ciekawie zaaranżowany. Z kolei „Sands Of Time” przywołuje ducha Led Zeppelin, kompozycja jest monumentalna niczym „Kashmir”, słyszymy tu także podobne orientalne motywy, a chóralne zaśpiewy, jeszcze bardziej dodają jej rozmachu. Równie wzniosłym utworem jest „Heart Of Stone” – w którym ostre gitary idealnie wręcz współbrzmią z tym niepowtarzalnym, pełnym mocy wokalem. Bridge przed refrenem - „when I walk through midnight…”, udowadnia iż Coverdale to mistrz w budowaniu nastroju. Jeśli miałbym go porównać do jakiegoś wcześniejszego utworu grupy, to byłby to „Take Me Back Again” z „Restless Heart” w połączeniu z hendrixowym „River Song” z solowej płyty Coverdale’a - „Into The Light”...

„Hey You (You Make Me Rock)” i „Trouble Is Your Middle Name” - te dwa żywiołowe kawałki z chóralnymi i efektownymi refrenami, są wręcz idealnie skrojone do wykonań koncertowych. Pierwszy wyróżnia potężne, wbijające w fotel, uderzenie gitar i lekko przesterowany głos Coverdale’a. Drugi z kolei - bluesowy klimat i lekki ukłon w stronę płyty „Slide It In”. Tytułowy „Flesh & Blood” to taki, (że użyję terminologii kulinarnej) właśnie mięsisty i krwisty kawałek, przyrządzony w gęstym rock &rollowym sosie. Dalej „Well I Never” - lekki, radosny, pełen pozytywnych wibracji utwór, w którym partie gitary robią świetną robotę.

A ballady? To przecież od lat nieodłączny element każdej płyty zespołu, tu reprezentantem tej kategorii jest „When I Think Of You (Colour Me Blue)”- zaśpiewany rozbrajająco, z niezwykłym ładunkiem emocjonalnym i tą żarliwością w głosie... Jest też akustyczny diamencik w postaci „After All”, relaksującej kompozycji z kojącym głosem lidera, idealnej do słuchania przy winku i świecach z ukochaną osobą u boku. To co warte podkreślenia, DC na tym albumie - momentami śpiewając spokojniej – mocno urozmaica swoje wokalne partie i zarazem eksponuje swoje największe atuty. A przecież czas nie jest sprzymierzeńcem wokalistów i Coverdale nie jest tu wyjątkiem... Natomiast barwa jego głosu nadal jest tym najbardziej elektryzującym elementem muzyki Whitesnake. Bardzo udana płyta!

Michał Czaplicki