PL EN
ok
YouTube Facebook
twitter instagram

Metal Hammer 1/2021

The Dead Daisies, PODSUMOWANIE ROKU, Sodom, Anaal Nathrakh, Soulburn, Harakiri For The Sky, Turbo, Ragehammer, Mr. Bungle, Cancerfaust, The Flower Kings, Michael Schenker Group, Armored Saint, Macabre, Wayfarer, Dream Theater, Benediction, Nervosa, Cadaver
 

Metal Hammer 1/2021

SPIS TREŚCI

ZGRZYT 3

HARD FAX 4

THE DEAD DAISIES 8

PODSUMOWANIE ROKU 12

ANTY ROCK 16

SODOM 18

ANAAL NATHRAKH 20

SOULBURN 22

HARAKIRI FOR THE SKY 24

TURBO 26

RAGEHAMMER 28

MR. BUNGLE 30

CANCERFAUST 32

NA ZACHÓD OD METALU 34

THE FLOWER KINGS 43

MSG 44

ARMORED SAINT 46

MACABRE 48

WAYFARER 50

W STUDIU Z RAMMSTEIN 52

DREAM THEATER 54

BENEDICTION 56

NERVOSA 58

CADAVER 60

RECENZJE 63

ZA PROGIEM 67

EPICENTRUM 68

BOOK ZAPŁAĆ 70

KONCERTY W CZASACH ZARAZY 71

ODGRUZOWANI 72

ZAFOCENI 73

DIE YOUNG 74

 

ZGRZYT

Jak podsumować rok, który nie przypomina żadnego roku znanego dotychczas ludzkości? Owszem, człowiek ma na koncie wojny, kataklizmy, święte inkwizycje ale ogólnoświatowy „lockdown”? Nic dziwnego, że dla muzyków, których żywiołem jest podróżowanie z koncertami, sytuacja wywołana przez wirusa była (i jest) czymś katastrofalnym. Natomiast, gdybym miał wskazać nieliczne korzyści jakie płyną z obecnej sytuacji to, oprócz zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych, jest to na pewno niesamowita ilość nowej muzyki. Muzycy, zamknięci w domach, zabrali się za tworzenie nowych dźwięków. To stąd nowa, doskonała płyta AC/DC czy nowe albumy Metalliki, Ozzy'ego Osbourne'a czy Faith No More, które ukażą się w 2021 roku. Tych nowych płyt, o których wkrótce się dowiemy, powstało dużo, dużo więcej. I z tym pozytywnym przesłaniem, z nadzieją, patrzę w nowy rok 2021. Wierzę zresztą, że zwycięży nie tylko muzyka, ale i ludzie, którzy wyciągną wnioski z tego, co się dzieje obecnie i co działo się w kilku ostatnich, nienajszczęśliwszych latach.

A w Wasze ręce oddajemy nowy numer naszego miesięcznika; mamy nadzieję, że jak zwykle odnajdziecie w nim wiele dla siebie. Piszemy przecież o tym, co pasjonuje i Was i nas – o dobrej muzyce.

Wszystkiego dobrego!

Darek Świtała

 

ALBUM MIESIĄCA

THE DEAD DAISISES

Holy Ground

(SPV)

Trzon tej, swego rodzaju rotującej supergrupy, od początku stanowi niejaki David Lowy - czyli australijski biznesmen, pilot, oraz od jakichś 20 lat również profesjonalny muzyk. W The Dead Daisies, David pełni rolę gitarzysty rytmicznego, aktualnie skład uzupełniają jeszcze: gitarzysta prowadzący Doug Aldrich (Whitesnake/Dio), perkusista Deen Castronovo (Ozzy/Journey/Bad English), oraz nowy (dołączył w 2019), bardzo cenny nabytek czyli wokalista i basista Glenn Hughes (Deep Purple/Black Sabbath/BCC). To właśnie Glenn bez wątpienia nadał charakteru temu albumowi, poprzez swój styl śpiewania, komponowania i gry na basie. Tytułowy „Holy Ground” ma ten „groove” i „flow” znane z twórczości Glenna, można powiedzieć niebiańską łagodność i piekielną ostrość w jednym. Kolejny utwór; „Like No Other (Bassline)” niczym reaktor atomowy, wręcz rozsadza energią. Basowy groove, refren napędzający całość, a wyśmienite partie gitary Douga jeszcze bardziej napędzają go mocą. Podobnie zresztą jest w następnym - „Come Alive”, ten mocarny riff przewodni to trochę szkoła Dio, a solówka wyjęta jest z jakby z muzyki Whitesnake sprzed dekady - jak wiadomo Doug grał kiedyś w jednym i w drugim rzeczonym zespole. „Bustle And Flow” - to kolejny mistrzowski riff i jest też w tych gitarowych partiach taki „whitesnake’owy” seksapil, a Glenn jak to Glenn, jest wręcz nie do zdarcia! Jego wokalne partie udowadniają, że nieprzypadkowo nosi przezwisko: „Voice Of Rock”. Jest też - „My Fate” - piękna i stylowa power ballada, z wbijającym w ziemię refrenem... Dalej „Chosen And Justified” – bardzo rytmiczny w swojej istocie, zaś melodie Glenna są niepodrabialne i nadają temu kawałkowi funk-metalowego kolorytu. „Saving Grace” to jak dla mnie pokaz znakomitego warsztatu i zgrania sekcji rytmicznej, bowiem ten numer jak to się potocznie mówi buja. W „Unspoken” Glenn posługuje się swoim głosem tak, że może mu zazdrościć niejeden młody wokalista – ta skala, ten feeling to coś po prostu niepodrabialnego! Znalazł się również w tym fantastycznym zestawieniu jeden kower – „30 Days In The Hole” grupy Humble Pie, gdzie obowiązki wokalisty dzielą między siebie Castronovo i Hughes. Perkusista ma w głosie taki charakterystyczny „żwir” i właściwie bardzo dobrze odnajduje się w takim blues-hardrockowym standardzie... Wieńczący album „Far Away” to najdłuższa i najbardziej zróżnicowana kompozycja na płycie. Można ją w zasadzie zrecenzować jednym słowem: epicka! O tym jak pięknie i spokojnie się rozwija zmierzając do szalonego finału nie da się opowiedzieć. Tego trzeba po prostu posłuchać. Fantastyczna, hardrockowa płyta na początek roku! Oby więcej takich!

Michał Czaplicki